Grupy etniczne w Chinach: WeChat bez niezręczności
Grupy etniczne na WeChat: najpierw człowiek, dopiero potem etykieta Polak przyjeżdżający do Pekinu, Szanghaju, Kantonu czy Chengdu szybko zauważa jedną rzecz: WeChat nie jest tu tylko komunikatorem. To skrzynka kontaktowa, tablica ogłoszeń, sposób na znalezienie korepetytora, kolegów z uczelni, partnerów do badmintona i ludzi, którzy po prostu wiedzą, gdzie zjeść porządne pierogi o 23:00. Krótko mówiąc: bez WeChat da się żyć, ale po co sobie utrudniać. Gdy w wyszukiwarce albo w rozmowach pojawia się hasło „grupy etniczne”, łatwo wpaść w dwa błędy. Pierwszy: traktować każdą społeczność jak zamknięty klub, do którego „trzeba pasować”. Drugi: zakładać, że pochodzenie automatycznie mówi nam coś o języku, poglądach, zwyczajach czy charakterze konkretnej osoby. Nie mówi. Człowiek to nie opis pod zdjęciem profilowym, choć aplikacje bardzo lubią wszystko kategoryzować. ...
